Chcę, wybieram, decyduję – Wycieczka do Sandomierza

100x100rownac_szanseW dniu 21czerwca2014roku, gościliśmy w Sandomierzu. Niestety to już ostatnie nasze spotkanie w ramach projektu „Chcę, wybieram, decyduję”. Przedsięwzięcia finansowanego z grantu „Równać Szanse 2013”, konkursu specjalnego Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności oraz Polskiej Fundacji Dzieci i Młodzieży. To jednak mamy nadzieję, że niedługo spotkamy się znów w podobnym gronie.

Na ten sobotni poranek czekaliśmy już od dawna. Przed godziną ósmą wyruszyliśmy w trasę, po drodze zabierając jeszcze koleżanki z Rudki, Gosławic i Ostrowa, które razem z nami od samego początku współtworzyły nasz projekt. Czekając na przygodę, czas umilaliśmy sobie radosnym śpiewaniem.

Ku naszemu zaskoczeniu Sandomierz przywitał nas rzęsistymi opadami deszczu. Na szczęście po kilku minutach wyszło słońce. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od wizyty w zbrojowni, gdzie mogliśmy nie tylko dotknąć ale nawet przymierzyć stroje z czasów średniowiecznych. Ku uciesze wszystkich, Ola wcieliła się w rolę Halszki Krępianki, która uratowała Sandomierz przed Tatarami.

Kolejne kroki skierowaliśmy w stronę Bramy Opatowskiej, by z jej szczytu obejrzeć całą okolicę. Wąskimi i stromymi schodami pięliśmy się do góry. Było warto, widok był piękny – jednak deszcz znów dał o sobie znać i niestety musieliśmy zejść z platformy widokowej. Gdy znowu nasze stopy dotknęły starodawnego sandomierskiego bruku, słońce zaświeciło. Nie tracąc czasu, udaliśmy się w stronę kościoła św. Jakuba, przechodząc przez bramę zwaną „Igielne ucho”. Później Wzgórze Zamkowe i cudowny widok na płynącą obok Wisłę. Zbliżała się godzina czternasta, więc udaliśmy się w kierunku rynku, by jeszcze na chwilę zaglądnąć, co kryją znajdujące się tam stragany.

Pełni wrażeń, ale już nieco głodni udaliśmy się do pobliskiej pizzerii. Po chwili wszystkim na nowo wróciły humory. Nie minęła godzina, gdy ponownie znaleźliśmy się w autobusie, który bezpiecznie zawiózł nas do Bobrownik Małych.


Fot:Franciszek Wrona

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *